Na kilka miesięcy przed wielkim "przebudzeniem" Ukrainy, podczas pierwszego spotkania po przystąpieniu do UE, przemierzy Grupy Wyszehradzkiej powiedzieli zdecydowane TAK rozszerzeniu wspólnoty.
Wśród potencjalnych kandydatów wymieniali nie tylko Bułgarię, Rumunię i Chorwację, lecz także Turcję i Ukrainę. Premierzy podkreślali, że polsko-czesko-słowacko-węgierska współpraca w UE nadal jest potrzebna, mimo że powstała w 1991 roku Grupa Wyszehradzka osiągnęła cele - członkostwo w NATO i w Unii.
Nowym celem może być teraz popieranie rozszerzenia.
"Chcemy w Europie zapoczątkować intensywną współpracę z Ukrainą, Białorusią i zachodnimi Bałkanami" - mówił czeski premier Vladimir Szpidla.
Z perspektywy kilku miesięcy widać wyraźnie, że Grupa Wyszehradzka może i chce spełniać rolę pośrednika pomiędzy niechętnymi rozszerzeniu członkami Wspólnoty, a Europą Wschodnią. Lobbing na rzecz poważnego brania pod uwagę Ukrainy jako przyszłego członka Unii został rozpoczęty właśnie przez państwa V4. Teraz - po narodzinach społeczeństwa obyuwatelskiego Ukrainy i wygranej Wiktora Juszczenki - takie zabiegi nabierają szczególnego znaczenia.